← Wróć do mapy

Pielgrzymy i Słonecznik - pętla z Karpacza przez Dom Śląski

Trasa z Karpacza z okolicy Świątyni Wang przez Pielgrzymy, Słonecznik do Domu Śląskiego, Strzechę Akademicką do Samotni i Małego Stawu.

Długość

18.36 km

Przewyższenie

766 m

Czas

5h 40min

Trudność

Trudna

Typ trasy

Pętla

Opis trasy

Karkonosze miały być z oknem pogodowym. Skończyło się na tym, że deszcz towarzyszył nam od początku do końca - na początku taki delikatny, lekki, a potem na grzbiecie solidny, lodowaty. Trasa z okolic Karpacza - a konkretniej Światyni Wang przez Pielgrzymy, Słonecznik i Dom Śląski do Strzechy Akademickiej i Samotni przy Małym Stawie - kilka godzin w Karkonoszach, w których jedyną suchą osobą był czterolatek w plecaku, śpiący spokojnie przez połowę drogi, owinięty we wszystko, co przygotowałem na trudne wartunki pogodowe.

Zaczynasz z Karpacza. Szlak po pewnym czasie prowadzi cię grzbietem - i tutaj, na otwartej przestrzeni, deszcz nie ma żadnych zahamowań. Po drodze mijasz Słonecznik i Pielgrzymy, obie formacje skalne godne uwagi, szczególnie gdy nie pada i można przy nich chwilę stanąć. Dom Śląski to naturalne miejsce na przerwę - i w teorii brzmi dobrze, w praktyce przy złej pogodzie trzeba się liczyć z tym, że każdy inny turysta na grzbiecie ma ten sam pomysł. Zejście prowadzi do Strzechy Akademickiej, a stamtąd już na Samotnie przy Małym Stawie.

Oryginalnym celem była Śnieżka. Odpuściliśmy. I dobrze zrobiliśmy. Wchodzić z małym dzieckiem na szczyt w takich warunkach nie miało sensu. Karkonosze mają z nami ten problem, że za każdym razem, gdy tu trafiamy, pogoda nas nie pieści. Brak pogody to też pogoda, ale człowiek czasem liczy na ten pocztówkowy widok, a dostaje deszczem po twarzy.

Kurtkę przeciwdeszczową, a właściwie pelerynę, traktuj jako obowiązkową pozycję, nie opcjonalną - grzbiet jest otwarty i bez osłony drzew, więc wiatr robi swoje. Jeśli idziesz z dzieckiem w plecaku, zadbaj o osłonę przeciwdeszczową na nosidło - to szczegół, który przy tej trasie ma znaczenie. Trasa jako taka nie jest technicznie wymagająca, ale warunki pogodowe potrafią ją przemienić. Polecam ją każdemu, kto chce poczuć Karkonosze poza Śnieżką i nie boi się grzbietu z wiatrem - ale z pełnym wyposażeniem.

Zdjęcia

Najciekawsze punkty

  • Słonecznik - granitowa formacja skalna wyrasta pośród kosodrzewiny na Śląskim Grzbiecie. Nazwa ma swoją logikę: słońce pojawiające się nad skałą wskazywało południe dla mieszkańców Pogórza, stąd stara niemiecka nazwa Mittagstein, czyli Kamień Południa. Historia nazewnicza jest bogatsza niż mogłoby się wydawać - w 1942 roku, z okazji 80. urodzin noblisty Gerharta Hauptmanna, skałę przemianowano na jego cześć. Po wojnie próbowano jeszcze "Głazu Tetmajera", ale to nie przeszło i wróciło do Słonecznika. Niektórzy widzieli w nim siedzibę Liczyrzepy - stąd określenie Gniazdo Ducha Gór. Jeśli kogoś interesuje karkonoski folklor, to przy tej skale jest przy czym stać i myśleć.
  • Pielgrzymy - granitowe skały we wschodniej części Śląskiego Grzbietu, na południe od Borowic, na wysokości 1204 m n.p.m. Sięgają nawet 25 metrów wysokości i składają się z trzech grup skalnych. Nazwa robi swoje - sylwetki skał rzeczywiście przypominają grupę postaci w marszu. Widok przy dobrej pogodzie potrafi zatrzymać na dłużej.
  • Dom Śląski - schronisko na Śląskim Grzbiecie, jedno z częściej odwiedzanych miejsc na tej części Karkonoszy. Przy złej pogodzie to jeden z nielicznych punktów na grzbiecie, gdzie można się skryć i przeczekać - i właśnie dlatego w takie dni trzeba się liczyć z tłokiem. My mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca przy stole. Nie jest to malutkie schronisko, ale górski ruch robi swoje.
  • Strzecha Akademicka - schronisko przy zejściu z grzbietu, po drodze na Samotną i Mały Staw. Historycznie jedno z najstarszych karkonoskich schronisk, związane z ruchem akademickim - stąd nazwa. Przy Małym Stawie, kilka minut dalej, jest Samotnia - to ona robi największe wrażenie lokalizacją, szczególnie gdy staw jest spokojny i odbija grzbiet. Nawet w deszczu te kilka zdjęć może mieć swój charakter.
  • Schronisko Samotnia - jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w Karkonoszach i wcale nie mówię tego od rzeczy. Pierwsze zapiski o małym domku nad Małym Stawem pochodzą z 1670 roku - wtedy mieszkał tu strażnik pilnujący pstrągów hodowanych w akwenie. To, co widzisz dziś, postawiono w 1883 roku, po tym jak ponad 200-letnią pierwotną budowlę rozebrano w 1872. Dzwon w wieżyczce, który jest symbolem schroniska, odlano w 1861 roku w Jeleniej Górze - jest więc starszy niż samo obecne schronisko. Po wojnie obiekt przejęło Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, a od 1950 roku właścicielem jest PTTK. Przy Samotni zbudowano też pierwszą w Sudetach biologiczną oczyszczalnię ścieków - mało kto o tym wie, a to całkiem nieoczywisty rekord. W 2024 roku schronisko przejęła spółka Sudeckie Hotele i Schroniska.
  • Mały Staw - górskie jezioro polodowcowe leżące tuż przy schronisku, na dnie kotła lodowcowego. Jest przepływowe, co oznacza że woda w nim stale się wymienia. To właśnie przy nim, ponad trzysta lat temu, zaczęła się historia całego miejsca. Zimą zamarza i wygląda jak wycięty z innego świata. Latem odbija niebo i schronisko w taki sposób, że każdy sięga po telefon. Nie ma co się temu opierać.
  • Świątynia Wang - drewniany kościół z XII wieku przywieziony z Norwegii i postawiony w Karpaczu w 1844 roku. Kupił go król pruski Fryderyk Wilhelm IV i podarował miejscowej parafii ewangelickiej. Budynek pochodzi z miejscowości Vågå w Norwegii, gdzie stał przez blisko sześćset lat zanim trafił tutaj. To jeden z najstarszych zachowanych drewnianych kościołów w Europie - i stoi sobie spokojnie przy wejściu na szlak, jakby nigdy nic.

Parking

🅿️

Szukaj parkingów w pobliżu startu

Otwórz w Google Maps →

Przeglądaj szlaki w regionie

Ładowanie mapy…