← Wróć do mapy

Terchova - Janosikove Diery - Rozsutec - Stoh - Chata pod Chlebom

Wyjątkowo wymagająca trasa przez Mały Rozsutec, Wielki Rozsutec i Stoh w Małej Fatrze.

Dzień 1 z 2

1
Jesteś tutaj
2Dzień 2

Chata pod Chlebom - Chleb - Wielki Krywań - Mały Krywań - Terchova

Długość

28.43 km

Przewyższenie

2373 m

Czas

11h 44min

Trudność

Mistrzowska

Typ trasy

Punkt do punktu

Opis trasy

Rok czekania na drugą szansę. Dokładnie tyle minęło od momentu, gdy po raz pierwszy stanąłem u wejścia w Małą Fatrę i musiałem zawrócić - pogoda powiedziała nie, ja posłuchałem. I dobrze zrobiłem, bo kiedy w sierpniu w końcu tu wróciłem, dostałem trasę w warunkach jakich się nie zapomina. 28,5 km, prawie 2400 m przewyższenia, 12 godzin w nogach. Tyle teoria. Praktyka była jeszcze mocniejsza.

Plan logistyczny był prosty: jako że szczyt sezonu, to zadzwoniłem do schroniska i dowiedziałem się, że za opłatą można rozbić namiot przy chacie. Szybkie spakowanie motoru, jazda na autocamping Bela, nocleg w namiocie. Rano ruszyłem pieszo z campingu przez Terchovę wprost na Janosikowe Diery. Logistycznie da się to lepiej zrobić i skrócić ten odcinek, parkując zaraz przed wspomnianymi Dierami. Natomiast same Janosikowe Diery - tu od razu muszę powiedzieć jedno: to nie jest trudny odcinek. Drewniane kładki, mostki, chwilami łańcuchy - coś pomiędzy Wąwozem Homole a Słowackim Rajem. Widziałem tam sporą liczbę dzieci. Problem tylko w tym, że wąwóz był już z rana pełen ludzi. Ale co się dziwić - to piękne miejsce.

Po wyjściu z wąwozu - Medzirozsutce. Stąd widać oba Rozsutce jednocześnie i właśnie tutaj zaczęła się moja trasa "ta prawdziwa". Spontanicznie dorzuciłem sobie Mały Rozsutec - podejście i ten sam powrót, nie najbardziej optymalnie, ale tak wyszło. Potem Wielki Rozsutec i tu kilka razy zadałem sobie pytanie czy na pewno chcę to zrobić. Ale jak nie teraz, to kiedy? - wszedłem. Zdjęcie na szczycie, zejście na Medziholie i do tego momentu - tłumy. Jedni w górę, drudzy w dół, wszyscy na tej samej ścieżce.

I właśnie wtedy coś się zmieniło. Za Medziholie ludzie jakby wyparowali. Podejście na Stoh zrobiło na mnie największe wrażenie z całej trasy - i nie z powodu trudności czy widoków samych w sobie, choć widok na Wielki Rozsutec z tego miejsca to coś wyjątkowego. Po prostu po raz pierwszy tego dnia poczułem, że jestem w górach. Nie na szlaku turystycznym, nie w kolejce do widoku - w górach. Kolega pytał mnie później jak wspominam Stoh, powiedział że "tam nic nie ma, tylko się wchodzi i schodzi". Każdy widzi co chce zobaczyć. Dla mnie to była przestrzeń i cisza których szukałem przez całe 28 km. Finał to grań do samej Chaty pod Chlebom - i mówię wam, to jest grań na którą chce się wracać.

Zdjęcia

Co zabrać ze sobą? Moje rekomendacje

  • dużo wody - to mordercza trasa i odwodnienie jest realnym zagrożeniem, na szlaku są źródła ale zawsze miej zapas
  • filtr do wody - źródła na trasie są, ale ich jakość bywa różna, filtr to niedużo wagi a daje spokój głowy
  • kijki trekkingowe - nie miałem, żałowałem, przy 2400 m przewyższenia i zejściach na koniec dnia nogi dopominają się o wsparcie
  • namiot - schronisko w szczycie sezonu może nie mieć miejsc, ja spałem przy Chacie pod Chlebom na polu namiotowym, warto zadzwonić wcześniej i wiedzieć z czym się jedzie
  • krem do opalania - na otwartej grani słońce potrafi solidnie przyłożyć, bez żadnego ostrzeżenia
  • prowiant z prawdziwego zdarzenia - na trasie nie ma żadnych punktów gdzie uzupełnisz kalorie poza miejscem docelowym, ja miałem izotoniki z cukrami w saszetkach i to był dobry wybór, ale zaplanuj to wcześniej
  • aparat - bo te widoki po prostu trzeba mieć

Najciekawsze punkty

  • Janosikowe Diery - wąwóz z kładkami i łańcuchami, świetny na rozgrzewkę, ale nie licz na samotność - to jeden z najpopularniejszych punktów w całej Małej Fatrze i w sierpniu jest tam tłoczno od rana
  • Mały Rozsutec - można go spiąć z Wielkim jedną pętlą jeśli dobrze zaplanujecie, ja to olałem i straciłem trochę czasu na powrocie tą samą trasą, ale szczyt sam w sobie jest wart wejścia
  • Wielki Rozsutec - główny punkt programu, wymagające podejście i momenty kiedy naprawdę zastanawiasz się po co to robisz, ale widok ze szczytu odpowiada na to pytanie bez słów
  • Stoh - dla mnie odkrycie tej trasy, mniej znany, mniej oblegany, a daje poczucie prawdziwej górskiej samotności i widok na Wielki Rozsutec który zostaje w głowie

Parking

🅿️

Szukaj parkingów w pobliżu startu

Otwórz w Google Maps →

Kontynuuj wędrówkę

Przeglądaj szlaki w regionie

Ładowanie mapy…